armatura sanitarna Starogard Gdańsk lokaty internetowe lampy ogrodowe

Komentarze Koniec premii za donoszenie na kolegów… - 9/06/10

Dopiero 14 grudnia 1929 r. zrezygnowano z wypłacania żołnierzom premii za doniesienia, do których „i tak byli obowiązani z tytułu obowiązków służbowych”. Ustalono natomiast jednolitą nagrodę dla gorliwych „łowców szpiegów” i denuncjatorów w postaci „srebrnego zegarka z dedykacją ministra Reichswehry”. Z wnioskiem o przyznanie zegarka występować miały właściwe placówki Ab-wehry. W zakończeniu pisma, po omówieniu ataków w prasie NSDAP na „ustawę zegarkową”, gen. von Schleicher usprawiedliwia się, że zegarki wydawane były dotychczas (150 sztuk w ciągu 1929 r.) wyłącznie za denuncjację komunistów. Natomiast nie przydzielono ani jednego zegarka za zwalczanie destrukcyjnej działalności partii hitlerowskiej w wojsku.

Komentarze “denuncjowanie swych narodowosocjalistycznych kolegów” - 9/06/10

Na przełomie lat 1929/30 „Völkischer Beobachter” i inne pisma NSDAP atakowały w ostrym tonie dowództwo Reichswehry, rzekomo nagradzające żołnierzy zegarkami za „denuncjowanie swych narodowosocjalistycznych kolegów”. Na tym tle doszło do gwałtownej polemiki prasowej i wyjaśnień czynników oficjalnych w sprawie tzw. Uhrenerlass (ustawy o zegarkach).

W oficjalnym piśmie z 17 listopada 1930 r. skierowanym do prezydenta Hindenburga sprawą tą zajął się osobiście gen. von Schleicher, szara eminencja ministerstwa Reichswehry. W tym osobliwym dokumencie pod pretensjonalnym tytułem „Historyczny rozwój «ustawy o zegarkach»” szef Wehrmachtabteilung wyjaśnia prezydentowi, że nagradzanie żołnierzy za czynną pomoc udzielaną Abwehrze było praktykowane już przed 1914 r. przez ówczesną służbę wywiadu — Sektion III B. Według uznania oficera wywiadu wypłacano żołnierzom kwoty w granicach 20—30 marek bądź też nagradzano awansem poza kolejnością. Podobna procedura, aczkolwiek nie uregulowana ustawowo — wyjaśnia gen. von Schleicher — obowiązywała również w republice weimarskiej.

Komentarze Problem Wschodu – nagrody dla “kapusiów” - 9/06/10

Według opinii francuskiego attaché wojskowego w Berlinie płka Tournesa „problem Wschodu” pod koniec lat dwudziestych „dominował w całej polityce naczelnego dowództwa armii niemieckiej”. Zaostrzano zarazem wewnątrz Rzeszy przepisy o ochronie tajemnicy. Wobec szerzącej się w Niemczech korupcji i przybierającej na sile walki politycznej, obejmującej również wojsko, władze republiki weimarskiej czynią rozpaczliwe wysiłki dla utrzymania w swych rękach steru rządów. Represje kieruje się jednak głównie przeciwko siłom lewicy. Aby podtrzymać „morale” armii, żołnierzom najbardziej gorliwym w wykrywaniu obcych agentów i „elementów wywrotowych” wręczano nagrody pieniężne i rzeczowe.

Komentarze “Nie ukrywam, że nie kochamy Polaków” - 9/06/10

Kolejne rządy Rzeszy i potężniejąca Reichswehra, niezmiennie wierne orientacji antypolskiej, wypracowanej w latach 1920— 1926 przez gen. Hansa von Seeckta, stawiały wywiadowi coraz szersze zadania w Polsce, zwłaszcza w armii i przemyśle obronnym. „Tego, że nie kochamy Polaków, nie ukrywam — oświadczył w listopadzie 1928 r. dowódca niemieckich wojsk lądowych generał Heye w rozmowie z wyższym oficerem francuskim. — Nigdy nie zmusicie Niemca, niezależnie od tego, kim jest, ani obecnie, ani też później, aby pogodził się z istnieniem «korytarza»”.

A nieco później szef biura studiów Reichswehry (T. 3) płk Kühlenthal w rozmowie z ambasadorem belgijskim wręcz stwierdził, że dla Niemca nie istnieje żadna możliwość zbliżenia z Polską, wobec której „nie możemy żywić nic innego jak tylko uczucie najbardziej głębokiej wrogości. Ludzie ci [Polacy] są szaleńcami, sądząc, że kiedykolwiek moglibyśmy ścierpieć ich obecność w pomorskim «korytarzu» czy w Katowicach”.

Komentarze Propaganda Antypolska - 9/06/10

Niemcy na forum międzynarodowym prowadzili zaciekłą kampanię antypolską. Jej przejawem były wrogie wystąpienia i akcje niemieckich kół rządowych i przemysłowych zarówno w Lidze Narodów, jak również w międzynarodowych organizacjach gospodarczych. Pamiętne są inspirowane przez Niemców różnego rodzaju „kontrole” i „śledztwa” delegatów USA i W. Brytanii w rodzaju Morgenthaua, Samuelsa i innych, badających „barbarzyński” stosunek Polaków do mniejszości narodowych. Nie chodziło im oczywiście o polepszenie doli białoruskiego czy ukraińskiego chłopa w tzw. „Polsce B”, lecz o umocnienie żywiołu niemieckiego na Śląsku, Pomorzu i w Wielkopolsce.

|